"Krótka, nerwowa, odbyta na stojąco, ale jakże pouczająca wymiana zdań. Po pierwsze, dowiedziałem się, że pan wojewoda nie chciał nas u siebie widzieć, bo nie czuje się w tej sprawie kompetentny, gdyż nie on podejmuje personalne decyzje. Po drugie - pan wojewoda nie znał, nigdy nie rozmawiał, ani nic nie wie o zawodowych dokonaniach gen. Dudka, więc nie ma na jego temat zdania"- pisze Bogdan Bachmura
W związku z udziałem kompanii honorowej w pochówku gen. Dudka od dawna zabiegaliśmy o spotkanie z wojewodą Marianem Podziewskim. Chęć zapoznania się ze zdaniem osoby pełniącej nadzór nad pracą Komendanta Wojewódzkiego wydawała się w tak bulwersującej sprawie rzeczą naturalną. Jednak nasze wielokrotnie powtarzane prośby zbywane były milczeniem. Zamiast rozmowy doczekaliśmy się listu w którym Wojewoda przypomniał to, co wcześniej napisał komendant Gdański, czyli jego wyrazy ubolewania. Od siebie dodał jedynie, że jego współpraca z komendantem układa się wzorowo. Wczoraj natknąłem się na wojewodę Podziewskiego w jego sekretariacie, gdy chciałem zostawić kopię listu wysłanego do ministra spraw wewnętrznych. Krótka, nerwowa, odbyta na stojąco, ale jakże pouczająca wymiana zdań. Po pierwsze: dowiedziałem się, że pan wojewoda nie chciał nas u siebie widzieć, bo nie czuje się w tej sprawie kompetentny, gdyż nie on podejmuje personalne decyzje. Po drugie - pan wojewoda nie znał, nigdy nie rozmawiał, ani nic nie wie o zawodowych dokonaniach gen. Dudka, więc nie ma na jego temat zdania. Po trzecie – jak się wyraził - „ta sprawa go nie epatuje”. Po czwarte wreszcie - współpraca z komendantem Gdańskim układa mu się wzorowo. Gdy tak sobie miło gaworzyliśmy, na stole leżało pismo do ministra podpisane przez 37 osób internowanych, skazanych i aresztowanych w stanie wojennym oraz takie organizacje jak Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej – Koło Miejskie w Olsztynie, Stowarzyszenie Historyczne im. Gen. Stefana Roweckiego „Grota”, Związek Więźniów Politycznych Okresu Stalinowskiego - Oddział Wojewódzki, Akcja Katolicka Archidiecezji Warmińskiej i Stowarzyszenie „Święta Warmia”. Na piątkowym, regionalnym zjeździe „Solidarności” przyjęto w tej sprawie jednogłośną uchwałę, a także wystosowano list do ministra Cichockiego.
Ale na szczęście jest ktoś, na kogo możemy liczyć, ktoś, kto na tym morzu oszołomstwa zachowa zimną krew i właściwy dystans. Ktoś, kogo ta sprawa nie epatuje, nie dziwi i nie zdumiewa, bo z nie jednego w życiu pieca jadł chleb. Postanowiłem o naszej przypadkowej rozmowie napisać, choć tym razem nie po to, aby snuć rozważania na temat systemowej produkcji ludzi bez właściwości. Szersze wnioski pozostawiam czytelnikom. Zapewne podczas kurtuazyjnej, wyreżyserowanej rozmowy tyle o przedstawicielu władzy centralnej bym się nie dowiedział. Do tej pory sądziliśmy, że pozbawiony treści, pusty, jak nie zapisana kartka papieru list od wojewody to wynik koniunkturalizmu, zwyczajna obawa przed wychodzeniem przed szereg i wyrażania swojej dezaprobaty oraz oburzenia dla decyzji komendanta Gdańskiego. Teraz wiadomo, że państwowe honory oddawane komunistycznemu oprawcy naszego wojewody po prostu nie epatują. Warto to zapamiętać. Zwłaszcza, gdy nadarzy się okazja posłuchać jego pełnych okolicznościowego patosu wystąpień o patriotyzmie, poświęceniu i bohaterstwie tych, dzięki którym Pan Podziewski jest tam, gdzie jest, a z którymi postanowił teraz się nie spotykać.
A co do niewiedzy pana wojewody na temat „zawodowych dokonań” generała Dudka, to postaramy się w najbliższym czasie dostarczyć materiały, pozwalające tę lukę naprawić. Niestety, na osobiste wynurzenia generała jest już za późno.
Bogdan Bachmura
Czytaj: List do Ministra Spraw Wewnętrznych w sprawie skandalicznego pogrzebu komunistycznego siepacza


Skomentuj
Komentuj jako gość