"Demokracja, szczególnie w kraju postkomunistycznym, to ma jednak do siebie, że nie ma w niej mowy o kulturze. Demokracja to rządy większości, plebsu pozbawionego elit, wykastrowanego z tego, co było w nim najlepsze. Dlatego też można pozwolić sobie na chodzenie po Sejmie z gumowym penisem i świńskim ryjem. Można mówić, że kogoś trzeba wypatroszyć. Prezydent może upamiętnić prezydenta siedząc w kapciach przed telewizorem."- pisze Łukasz Necio
A.Wołos
„Porzucam chrześcijaństwo. Odchodzę. W imię Chrystusa odmawiam bycia homofobem. Odmawiam bycia anty-feministką. Odmawiam walki z kontrolą urodzin. Odmawiam walki z Demokratami. Odmawiam walki z sekularyzacją. Odmawiam walki z nauką. W imię Chrystusa, porzucam chrześcijaństwo. Amen” - napisała na Facebooku Anne Rice, autorka kultowych powieści o wampirach.
Usiłując opisać jakoś postać Jarosława Kaczyńskiego pogubiłem się. Zawsze ceniłem go za jego talent do taktycznego rozgrywania przeciwników. Nie chcę udawać, że go lubiłem. Od czasu naszej (było nas tam kilku – początek lat 90) rozmowy z nim zakończonej starciem, nie jestem jego fanem. Przyznam też, że rozumiem – choć nie podzielam uczuć - tych, których Jarosław Kaczyński samą swoją osobą doprowadza do ataków nieopanowanego szału i śmieszności – vide Bartoszewski. Ale tak było dotąd.
"Nie będę przeprowadzał frontalnej krytyki strategii PiS, przyjętej po wyborach. O tym już pisałem i starczy podkreślić, że nadal uważam ją za fatalną. W moich twitterowych sporach uderzyło mnie jednak, że moi oponenci stosowali ten sam argument, do którego wiele razy uciekał się sam prezes PiS: nie da się prowadzić merytorycznej krytyki rządu, ponieważ media jej nie akceptują i nie przekazują dalej."- pisze Łukasz Warzecha
Było spokojnie. Dzięki Bogu! A mnie jest smutno, bo mam wrażenie, że coś jednak się stało ważnego, że coś się zmieniło. I nie jest to bynajmniej zmiana na lepsze. „Krzyż do kościoła”, „Kto za krzyżem, ten nie skacze” – krzyczano. A tłum zaczynał skakać. Wśród „happeningowców” byli wyznawcy „Wielkiego Potwora Spaghetti”. Wszystkich to bawiło. Zabawne miały być też rockowe hity puszczane, by zagłuszyć modlitwy. Były też mocno agresywne transparenty, choćby „Przeprosić i spie...” czy okrzyki „Krzyże do kościoła, bydło do obory”.


